Wartopia II, 2008
Tradycja planowania utopijnych, idealnych miast sięga przynajmniej renesansu. Przymiotnik idealny niesie w sobie pierwiastek doskonałości, czegoś najlepszego, co można osiągnąć. Określenie „utopijny” nie ma już tak jednoznacznie pozytywnych konotacji. Utopie rzadko doczekują się realizacji, a jak pokazuje historia, jeśli już dojdzie do ich urzeczywistnienia, to zazwyczaj kompletnie rozczarowują, jeśli nie autorów koncepcji, to tych, którzy dali im wiarę.
Z perspektywy czasu można zaś stwierdzić, iż dobrze stało się, że niektóre z nich nie wyszły poza ambicje i pełne rozmachu wizje ich twórców. Do tej grupy z pewnością należą plany przebudowy Warszawy, opracowane przez Niemców w trakcie II Wojny Światowej. Leżą one u podstaw monumentalnego projektu „Wartopia” zrealizowanego przez Aleksandrę Polisiewicz. Symptomatyczny jest już sam tytuł pracy, będący zbitką słowa „war” –„wojna” i „Warschau” – oraz cząstki „topia”, której pochodzenie wiązać można zarówno z greckim słowem „topos”, oznaczającym miejsce, jak też ze słowem „ou topos” (utopia, miejsce, którego nie ma). Artystka sięgnęła do koncepcji założenia urbanistycznego „Die neue deutsche Stadt Warschau”, opracowanego przez Huberta Grossa, oraz projektów Friedricha Pabsta, naczelnego architekta miasta Warszawy (w latach 1939-1943). Nazistowskie plany zmierzały w stronę uczynienia z Warszawy miasta idealnego, uporządkowanego, o jasnych podziałach urbanistycznych. Ze stolicy i centrum Warszawa stać się miała miastem prowincjonalnym, węzłem komunikacyjnym zamieszkałym głównie przez Niemców, i – w nieznacznym stopniu – przez Polaków, dla których wyznaczono specjalne, odizolowane kwartały. Istotne, symboliczne budowle stolicy miały zostać zburzone – Zamek Królewski miał zostać zastąpiony Halą Kongresową NSDAP, Kolumna Zygmunta Pomnikiem Germanii, planowano wybudowanie kompleksu budynków partyjnych (Gauforum) oraz osiedli dla niemieckich elit.
W rekonstrukcji Aleksandry Polisiewicz, oprócz historycznych nawiązań, pojawiają się uzupełnione przez nią elementy utrzymane w duchu monumentalnego, zredukowanego klasycyzmu. Odniesienia do tradycji antycznej oraz europejskiego klasycyzmu były powszechne w totalitarnych wizjach architektonicznych. Kontrola niemal dosłownie przekłada się na porządek, dyscyplinę podziałów, surowość budynków. Takim językiem posługiwał się Hitler snując wizję przebudowy Linzu, czy przekształcenia nielubianego przezeń Berlina w Germanię – stolicę świata. Koncepcji tej odpowiadają budynki Ambasady Włoch i Ambasady Japonii w Berlinie, zniszczone w trakcie wojny i później odbudowane. Taka wizja miasta, godząca w istocie w cywilizację europejską, znalazła oddźwięk w totalitarnych krajach Azji, by przywołać zabudowę północnokoreańskiego Phenianu.
Aleksandra Polisiewicz nie dokonała historycznie prawidłowej rekonstrukcji, taka ze względu na charakter źródeł nie jest możliwa. Wydobywając projekty z archiwów i przenosząc je w wirtualną przestrzeń i na barwne plansze, ostrzega nie tylko przed kolejnymi, nowymi utopiami, ale przede wszystkim przed stojącą u ich podstaw ideologią.
Izabela Kopania