Marker, 2009
cz. 1: Rozpoznanie (5' 30")
cz. 2: Terytorium (21 min.)
cz. 3: Frustracja (14 min.)
Marker, trzyczęściowy film Jacka Malinowskiego, to fikcyjna opowieść o jednym z członków nieformalnej grupy anarchistów, funkcjonujących pod nazwą Markerzy. W kolejnych partiach tryptyku artysta konstruuje postać głównego bohatera – trzydziestoletniego mniej więcej Brytyjczyka, zagubionego w świecie globalnego kapitalizmu i sfrustrowanego rządzącymi nim zasadami. Jego portret psychologiczny szkicuje już w pierwszej części – obserwujemy go wówczas w opuszczonym budynku, który dokładnie ogląda. Akcja drugiej części filmu rozgrywa się w Warszawie, bohater pojawia się w licznych, rozpoznawalnych punktach miasta. W kolejnych odsłonach widzimy go na Moście Poniatowskiego, na stacji Warszawa Powiśle, przy Palmie na Rondzie de Gaulle’a. W odwiedzanych miejscach, zarówno ustronnych (nisza na Moście Poniatowskiego) jak i centralnych punktach stolicy (Palma) bohater oddaje mocz.
Tytułowy Marker odbiera otaczającą go rzeczywistość jako fikcję opartą na kłamstwach, manipulacji i nieustannej pogoni za pieniędzmi. Upust frustracji i agresji daje w trzeciej części filmu. Deklaruje: „nie rozumiem tego systemu, on mnie oszukuje”. W świecie podzielonym na „wybrańców” i „frajerów” sytuuje się wśród tych nieprzystosowanych. Jego sprzeciwto veto wobec systemu, który dotyka każdego – wobec pracy bez opamiętania, kultu ciała, pieniądza i sukcesu, w których nie ma miejsca na ludzkie emocje. Współczesną cywilizację postrzega jako samounicestwiający się organizm, którego egzystencja nieuchronnie zmierza w stronę bliskiego końca. „Przyszłość, to już przeszłość. […] Zostały już tylko dwa, trzy pokolenia” – mówi.
W bohaterze Malinowskiego jest jednak tyle konsekwencji, ile sprzeczności. Marker sprzeciwia się globalizacji i polityce korporacji, a jednocześnie pije napój produkowany przez jedną z najsilniejszych kompanii i je kolację w McDonald’s. Jak sam deklaruje, jest „pasywnym terrorystą”. Radykalizm jego poglądów nie znajduje odzwierciedlenia w działaniach – atawistyczne „lanie” na świat jest gestem o niewielkiej sile. Z drugiej strony, w odczuciu wszechogarniającej fikcji, wydaje się być gestem autentycznym i wyrazem braku możliwości dostosowania się do wykreowanych realiów. Filmowy obraz Malinowskiego to studium pogłębiającej się frustracji wynikającej z niezgody na świat, przy jednoczesnym przekonaniu o jego katastroficznym końcu, zbliżającym się niezależnie od działań człowieka. Na końcu drugiej i trzeciej części filmu Marker nakłada kominiarkę maskującą twarz, sugerując być może przejście od pasywnego do aktywnego terroryzmu.
Pracę nad filmami video Jacek Malinowski określił jako „żonglowanie między prawdą i pozorem, po to by stworzyć prawdopodobieństwo z fikcyjnych elementów lub fikcję z elementów prawdziwych”. Artystę od lat interesuje formuła „fałszywego dokumentu”, którą doprowadza do perfekcji i jednocześnie podważa. Jego filmy, sprawiające wrażenie prowadzonych na serio zapisów, są poniekąd kłamstwem doskonałym. Malinowski buduje fikcję w sposób precyzyjny, operuje drobnymi, uwierzytelniającymi całość szczegółami, jak choćby czapka i koszulka ze znakiem „M”, które nosi tytułowy bohater. Zmierza do tego, by konstruowana opowieść była jak najbardziej autentyczna. Fikcja nie jest jednak dla artysty celem, a jednym z równorzędnych środków wyrazu, które prowadzić mają do zbudowania autentycznego obrazu rzeczywistości. Kluczowym punktem filmów Malinowskiego jest moment, w którym kłamstwo wychodzi na jaw. Niepewność odnośnie do tego, co w istocie widzieliśmy oglądając video prowokuje wiele pytań, poczynając od najważniejszego: „czemu to wszystko miało służyć?”.
Izabela Kopania