Habitat, 1996
Habitat, monumentalnych rozmiarów rzeźba Katarzyny Józefowicz, zbudowany jest z piętrzących się miniaturowych mebli. W zagmatwanej strukturze bez trudu rozpoznajemy szafy, szuflady, etażerki, całe segmenty domowych wnętrz. W łańcuchu skojarzeń narastających wokół pracy automatycznie pojawia się dom, nawet mimo tego, że rzeźbie brakuje ścian, zewnętrznej skorupy zamykającej przestrzeń. Do idei mieszkania i zamieszkiwania odnosi także źródłosłów tytułu, łaciński czasownik habito. Jednak już w pierwszym kontakcie z pracą okazuje się, że Habitat nie nadaje się do „zamieszkania” i trudno byłoby nawet określać go mianem domu w miniaturze. Budując Habitat Józefowicz dokonała swoistej transpozycji architektury (budynku) w rzeźbę, a istota tego przełożenia opiera się na podważeniu kategorii trwałości i użyteczności, najważniejszych zasad architektury europejskiej. Papier, z którego artystka skleja poszczególne elementy, jest ich zaprzeczeniem.
Jednak refleksje nad pracą Katarzyny Józefowicz uporczywie powracają do domu – a właściwie do jego doświadczenia. Koncepcja Habitatu odnosi się do domu rozumianego w kontekście emocjonalnie nacechowanej przestrzeni życiowej i modelu zamieszkiwania żywej, sprawnie funkcjonującej maszyny: architektonicznej skorupy wypełnionej rzeczami, z którymi ludzie wschodzą w interakcje. W pracy Józefowicz sprawnie zorganizowana przestrzeń pozbawiona jest porządku, a na pierwszy plan w konstelacji ludzie-rzeczy wysuwają się te ostatnie. W codziennym doświadczeniu przedmioty są przezroczyste. Dostrzegamy je wtedy, gdy odczuwamy ich brak, bądź gdy doskwiera ich nadmiar, nieakceptowana estetyką czy też brak funkcjonalności. Z odczucia nadmiaru rzeczy wyrosła też praca Katarzyny Józefowicz.
Artystka budowane przez siebie meble porównywała do meblościanki, funkcjonalnego w założeniu zestawu, zbudowanego z kilku segmentów. W Polsce meblościanki spopularyzowane zostały w latach 70. i 80., stając się wówczas standardowym i często jedynym dostępnym elementem wyposażenia domu. Stanowiły modelowy przykład standaryzacji i uniformizacji designu, w przypadku którego pozorna funkcjonalność wypierała estetykę i indywidualizm. „Miałam w pokoju taką ohydną meblościankę, której nie mogłam wyrzucić, bo to było wynajęte mieszkanie” – wspomina Józefowicz.
Pracę Katarzyny Józefowicz widzieć można nie tylko jako próbę opanowania niechcianej w przestrzeni formy, ale także jako krytyczny komentarz na temat stereotypowego postrzegania domu jako wyrazu gustu i materialnej ekspresji mieszkańców. To także istotny głos w dyskusji nad właściwą modernizmowi – zwłaszcza w socjalistycznym wydaniu – dehumanizacją architektury mieszkaniowej, jej formalizmem, skrajnym utylitaryzmem i uniformizacją estetyki.
Izabela Kopania